Założyłem synowie konto


 

Prowadzę niewielką firmę poligraficzną, którą przejąłem, a właściwie wykupiłem od znajomego, który wyjechał za granicę. Biznes to niewielki, ale jak się wydaje dość pewny. Kryzys gospodarczy, który dotknął wiele firm mnie jak dotąd omija. Niestety mój brat prowadzący działalność gospodarczą dłużej ode mnie i na większą skalę, musiał zamknąć firmę, ponieważ nie miał zamówień. Jest z zawodu elektronikiem i miał duży serwis naprawy sprzętu elektronicznego. W czasach tak zwanej komuny interes szedł bardzo dobrze, radia i telewizory psuły się dość często, więc brat na brak klientów nie narzekał. Po transformacji na polski rynek trafił sprzęt bardzo dobrych marek zagranicznych, które wprawdzie też się psuły, ale nie w takim tempie jak peerelowski. Brat miał więc coraz mniej pracy, coraz więcej też powstawało firm o podobnym profilu, które ponadto zatrudniały wysokokwalifikowaną kadrę. Kiedy przyszedł kryzys, brat musiał firmę zlikwidować. Ja zostałem na rynku, miałem odpowiedni sprzęt poligraficzny i na zamówienia też nigdy nie narzekałem. Miałem więc z czego utrzymać rodzinę. Tak się jakoś złożyło, że mam tylko jednego syna, który aktualnie jest w klasie maturalnej. Nigdy z żoną nie mieliśmy z nim żadnych kłopotów wychowawczych. Mało tego Darek zawsze dobrze się uczył i udzielał się społecznie. Kiedy poszedł do gimnazjum zaczęliśmy dawać mu kieszonkowe. Postanowiliśmy z żoną, ze nadszedł czas, aby zaczął dysponować swoją gotówką. Nie były to oczywiście jakieś wielkie pieniądze, ale na swoje wydatki już miał. Kiedy syn zdał do liceum, poprosił nas o założenie mu konta w banku. Twierdził, że nie musimy mu wpłacać dużych kwot, ale będzie miał poczucie dorosłości, odpowiedzialności i niezależności finansowej. Takie konta młodzieżowe w bankach istnieją już od jakiegoś czasu, więc uznaliśmy, że my również konto synowi założymy. Oczywiście pozostawiliśmy sobie wgląd do konta syna, nie dlatego aby go rozliczać z wydawanych pieniędzy, ale by czasami pomóc mu w razie podjęcia złej decyzji. Po jakimś czasie zauważyłem, że konto syna zaczyna niepokojąco pęcznieć. Postanowiłem go zapytać skąd ma pieniądze skoro my takich mu nie wpłacaliśmy. Syn wyjaśnił nam, że od jakiegoś czasu inwestuje swoje pieniądze w lokaty bankowe i te dodatkowe pieniądze pochodzą właśnie z odsetek. Bardzo zdziwiłem się pomysłowością syna, który nie tylko, że nie stracił, ale nawet zyskał dodatkowe kwoty. Powiedział też, że mając konto w banku miał zapewnione wyższe oprocentowanie, dlatego miał też i wyższe zyski. Pomyślałem, że zakładając konta młodzieżowe banki zrobiły dobry interes, bowiem takich klientów jak mój Darek banki mają przecież o wiele więcej.

ryszard

, ,

  1. No comments yet.

You must be logged in to post a comment.

  1. No trackbacks yet.